Jesień.

Nienawidzę.
Samo wspomnienie tej wszechogarniającej szarości budzi we mnie sprzeciw… Nawet jeśli to irracjonalne i trochę infantylne – nie mogę się z nią tak poprostu pogodzić…
Nie znoszę zwłaszcza siebie jesienią – robię się słaba… Bezsilna… I tak już od czterech lat.

To niepojęte jak jedna błędna decyzja może wpłynąć na całe życie. Jak charakter stopniowo się upłynnia w funkcji wylanych w poduszkę łez…
A ludzi to bawi… „Taak, bo wszystko przeciw tobie… Oj, biedna.”
Nie, nie wszystko. Tylko ta jesień wywołuje u mnie autoagresję burząc poczucie własnej wartości. I jakkolwiek naga teraz się czuję – to wołanie o pomoc… Potrzebuję wsparcia, bo bez względu jak bym się starała być ponad to… Jesienią jestem słaba.

Jedno przemyślenie na temat “Jesień.

  1. Szara kurzawa deszczów przysłoniła świat, wypiła barwy, zgasiła światła i zatopiła w mrokach ziemię, że wszystko wydało się jakby sennym majaczeniem, a smutek wstawał z pól przegniłych, z borów zdrętwiałych, z pustek obumarłych i wlókł się ciężkim tumanem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>