Refleksja nad sobą

Piszę. Dawno tego nie było… Bo, jak już mówiłam, zwykle na papier przelewam rozczarowanie i gorycz. Tak na papier, bo praca wkładana w kaligrafowanie okrągłych zdań uspokaja podwójnie.

Tym razem jest trochę inaczej – wszystko jest dobrze. Nawet nieszczególnie panikuję, że wszystko nagle runie z impetem na moją głowę.
Dziwnie mi z tym. Ale przyjemnie.
Tym razem zwyczajnie się nudziłam; jak przysłowiowy mops. Tekst powstał dwa tygodnie temu, ale dopiero dziś znalazłam czas i chęć by wysłać go w otchłań internetu.

Lubię ludzi. Fascynują mnie. Wszyscy… Chyba właśnie dlatego, że będąc identycznymi pod względem dążeń i potrzeb są jednocześnie tak nieskończenie różni w sposobach ich realizacji i działania. Bawi mnie jak bezskutecznie usiłują upchnąć moje bezbrzeżne ego w którejś ze swoich ciasnych szufladę, a później są zaskoczeni kiedy się z niej wymyka na małe wypady w inne rejony mojej pokręconej osobowości.
Lubię też być sobą. Nawet bardzo. Kocham każdą ze swoich blizn; jestem nimi tak, jak one są mną. Każdy tatuaż i ślad na skórze; każda rysa na duszy; świadczą o moich decyzjach i upadkach – o całej tej drodze, którą pokonałam by znaleźć się w miejscu, w którym teraz stoję.
Ale dziś nie o tym.
Tym razem będzie o innych. Bo zastanawia mnie fakt, że nie wszyscy działają w ten sposób… Być może to ja mam wadliwy procesor, ale nie mogę pojąć dlaczego tak wielu ludzi wstydzi się tego, kim są tak naprawdę. Ja wiem, że wszyscy mamy wady i należy każdego dnia podejmować trud pracy nad sobą, ale przecież rzeczą ludzką jest mylić się… Nie zgodzę się nigdy, by kierunek tych zmian, które przecież mają być „na lepsze”, dyktował ktokolwiek poza moim sumieniem. A oni jak baranki robią: co się im każe, albo „to co wszyscy”.
A opinia publiczna jest suką. Zmienia zdanie raz po raz i chwieje się tak, jak wiatr zawieje… Jeszcze 15 lat temu Bóg istniał napewno i tylko nie wszyscy Go słuchali; dziś już to jest zaścianek i ciemnogród. Autorytety upadły, a kierunek rozwoju „cywilizacji” dyktują anomalia pokroju chłopa z cycami i baby z brodą.
Po mojemu: bieda. Myślenie odeszło do lamusa i tylko tych nieszczęsnych ludzi mi żal, bo dziś trzeba włożyć masę pracy żeby się dowiedzieć kto jest tak naprawdę kim. A już niewielu się chce, bo przecież przy tym myśleć trzeba…
I to nie to, że ja się wymądrzam teraz, bo taka wyszczekana jestem (no może trochę, ale to moje ego – sami rozumiecie), tylko jeśli w bezmiarze internetu znajdzie się ktoś, kto już nie ma siły płynąć pod prąd i samodzielnie podejmować decyzyje, to chcę mu powiedzieć, że świat jest mały, więc pewnie kiedyś trafi w nim na mnie albo innego dziwoląga, a wtedy ta osoba będzie mu wdzięczna, że ma z kim porozmawiać; dlatego proszę żeby się nie poddawał.

Bo czasem się jeszcze takich nonkonformistów spotyka. Sama znam kilku i trzymam ich blisko. I każdego dnia dziękuję, że są.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>