Bo jesień.

Choć wzystko jest jak zawsze:
mam dom, szkołę i pracę…
To nie mam gdzie się schować -
została mnie połowa.

A deszcz siecze z ukosa,
łzy kapią mi po włosach,
i nic już nie ma barwy…
Świat stał się czarno-biały.

Lecz to mi nie upraszcza;
mojego życia zwłaszcza;
ni świata ani ludzi.
Przestałam się już łudzić.

Z tych wszystkich, których miałam
trzy czwarte nie zostało
bo reszta nie ma czasu -
zniknęli bez hałasu.

Wymknęli mi się cichcem
a serce wzięli żywcem
jak kanapki – na drogę…
A bez serca nie mogę…

Więc siedzę jakby pusta:
na twarzy czarna chusta
domalowany uśmiech,
nie powiem; „może jest źle”.

Niech się nie cieszą hieny,
bo póki wciąż żyjemy
jest ciągle i nadzieja,
a świat stale się zmienia.

I może dzień się zbudzi
co weźmie mnie do ludzi
i odda serce moje
i ciszę mojej głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>